środa, 29 lipca 2015

Ksiądz Woźny wyzywa, czyli wreszcie podjęłam decyzję



Iść czy nie iść. Nie wiadomo. Tyle rozmów, dyskusji, smsów, telefonów. Miesiące wahań i ta momentami zniewalająca, bo opanowana do perfekcji sztuka racjonalnego argumentowania. Kto mnie słuchał, wiedział, że dobrze gadam. Miałam wiarę, zdrowie, wolny czas, doświadczenie i dobrych ludzi wkoło, a potrafiłam doskonale wytłumaczyć dlaczego nie pójdę piąty raz na Jasną Górę. Kto mnie słuchać nie chciał, mówił krótko i zwięźle. Nie filozofuj. Pakuj plecak.
No dobrze, pójdę. Ale od początku nie pójdę, dołączę w Gnieźnie. Nie, w Gnieźnie nie dołączę, ale pójdę jeden dzień od Wrześni. Właściwie to nie pójdę wcale, tylko wpadnę na jakiś nocleg, tak pogadać. A może w sumie pojadę do Częstochowy na wejście i pogratuluję drogi?
Oczywiście, że Biblia jest miejscem stawiania pytań i znajdywania odpowiedzi. Ale jak człowiek ma klapki na oczach i szuka tylko potwierdzenia swojego zdania, Biblia staje się wyłącznie podróżą literacką. Wyobraź więc sobie popołudnie, w którym On sam ewakuuje mnie znad Tysiąclatki do księdza Woźnego. Patrzę na stos leżących książek i biorę do ręki jakąś ze środka. Otwieram na przypadkowej stronie, no a dalej, jak to dalej. Dalej gramy już w kluczu zdumienia.
  • "Ty masz swoje racje, według których postępujesz. Chciałbyś, aby Pan Bóg uznał twoje racje. Gdy Pan Bóg ich nie uznaje masz wątpliwość czy Bóg cię kocha. " 
  • "Namyślasz się, planujesz, nawet się modlisz, ale ostatecznie wykonujesz wszystko sam i masz poczucie: no, ja to zrobiłem!" 
  •  "W jaki sposób Pan Bóg może cię z takiego fałszywego pojęcia, o twoim własnym rozumie i twojej własnej mocy, wyleczyć? Chyba tylko tak, że postawi cię rzeczywiście twoim własnym siłom, to znaczy twojemu własnemu ograniczonemu rozumowi, twoim zdolnościom, twoim siłom fizycznym i moralnym."
  • "Ty myślisz, że tobie to nie grozi. Niestety, póki człowiek myśli tylko o sobie, póki opiera się tylko na swoim rozumie, to mu to jednak grozi, choćby miał nawet doktorat z teologii czy filozofii, albo posiadał jeszcze inne mądrości i dyplomy, bo pycha człowieka zaślepia."
  • "Dopiero, gdy się przekonasz, że wcale nie masz sił, że wszystko to, co sobie wymyśliłeś na nic się nie zda, dopiero wtedy naprawdę zrozumiesz, że te wszystkie sytuacje, w jakich się znalazłeś, Pan Bóg dopuszcza dlatego, bo cię kocha, bo jest twoim wychowawcą, bo rzeczywiście dobrze ci życzy i chce przeprowadzić w tobie to wszystko, czego ty nie umiesz."
  • "Chciej choć przez jeden dzień obserwować swoje życie. Niech to będą twoje rekolekcje."
Ks. Aleksander Woźny w: Rozważania, część trzecia.
Kazanie pt. "Czy Bóg mnie kocha?""
Moi znajomi są już prawie w połowie drogi do Częstochowy, a ja siedzę jeszcze wygodnie na łóżku i słucham miłej muzyki. Wystartuję w sobotę, z Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu. Wystartuję z miejsca, które tak ukochał sobie ksiądz Woźny, w którym - jak co roku - proboszcz parafii stanie przy ambonie, aby przed rozpoczęciem Eucharystii opowiedzieć o kapłanach ocalonych z Dachau. Wystartuję i przestanę liczyć dni, nadawać sobie sens, etykietę, przynależność. Wypuszczę powietrze samowystarczalności i przypomnę, że sama z siebie nic nie mogę.
Nawet iść na pielgrzymkę.


Abyście brali na serio!
Iza 

zdjęcie u góry: http://www.ppag.pl 

5 komentarzy:

  1. Ja niestety również potrafię doskonale tłumaczyć moje niepójście, tyle że niestety, muszę przy tym obstać. I ani w Buczku, ani Orzeszkowie, ani na finisz z Cykarzewa nie dojadę. Ale dobrze, że Ty masz taką okazję. Więc pakuj plecak i idź! Zazdrość mnie zżera i nie potrafię jej uciszyć,zazdrość dla tych, którzy idą od początku, w mojej grupie i innych, i zazdrość dla Ciebie, że chociaż jakąś część pójdziesz. Nie dla towarzyskiego spotkania, bo nie w tym sęk, ale dla tego czasu, tych uczuć na wejściu, tej ciszy, tego Spotkania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Również miałam spore wątpliwości - iść czy nie iść, zwłaszcza, że byłby to mój pierwszy raz.
    Zamiast Mu zaufać, zdecydowałam się zostać w Poznaniu i poświęcić czas na szukanie pracy. Z nadzieją, że może się ona trafić właśnie w czasie tej mojej długo oczekiwanej pielgrzymki.
    Teraz wiem, że mało we mnie wiary i zaufania do Niego. Z pielgrzymki znajomi wrócili tydzień temu, a ja nadal nie mam pracy :)
    Czy żałuje? Pewnie tak. Myślę jednak, że i ten czas, tutaj na miejscu był błogosławiony, a Pan da mi jeszcze tą łaskę, aby pójść. A Tobie tylko napiszę, że jeśli się wahasz, jeśli masz jeszcze możliwość - dołącz, idź. Czasami warto zaryzykować, może On właśnie na to czeka :)
    Wspaniały blog :) Przeglądam go od jakiegoś czasu i bardzo Tobie za niego dziękuję. Osoba ks. Aleksandra Woźnego, jego duchowość, pokora, działalność bardzo mnie ujęły.

    Pozdrawiam, eM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, że wpisałam się jako anonim, ale trochę tego nie ogarniam ;)

      Usuń
  3. w juz w te niedziele t.z. skrutacja pisma swietego
    w salkach parafialnych ! wspolonta drogi zaprasza !

    OdpowiedzUsuń

Jeśli chcesz zostawić komentarz, a nie posiadasz konta Google, WordPress, LiveJournal itp. wybierz w polu podpisu:
"Komentarz jako NAZWA/ADRES URL",
a później wpisz swoje imię, przezwisko, nazwisko(...)

Nie pozostawaj anonimowy!

Z góry dzięki :-)