wtorek, 15 grudnia 2015

O Kościele, Ukrainie i życzliwości Poznaniaków - wywiad z diakonem Rościsławem


# Diakon w towarzystwie św. Mikołaja i dzieci. Msza św. 6 grudnia 2015
Diakon Rościsław Grabowski pochodzi z Ukrainy. Od października 2015 roku odbywa w parafii Jana Kantego półroczną praktykę. W ramach ostatniego numeru gazetki parafialnej, przeprowadziliśmy wywiad na temat jego wrażeń z pobytu w Polsce. Przy okazji dowiedzieliśmy się jak wyglądają święta Bożego Narodzenia na Ukrainie, jak długo trwa formacja w seminarium oraz co Ukraińcy myślą o wierze Polaków.

Iza: Pierwszy raz jest Ksiądz w Polsce?

DK. ROŚCISŁAW: Nie. Wcześniej byłem 3 dni na Wschodzie, w Lublinie. To był epizod. Po skończeniu seminarium wraz ze swoimi kolegami diakonami przyjechałem na półroczną praktykę do Polski. Pochodzę z dużej miejscowości o nazwie Chmielnicki (diecezja kamieniecko-podolska). Wychowałem się w katolicko-prawosławnej rodzinie i swoją chrześcijańską wiarę praktykuję od dzieciństwa wyznając katolicyzm. Jako nastolatek angażowałem się w życie swojej parafii. W takiej atmosferze odczułem powołanie do kapłaństwa.

Iza: I poszedł Ksiądz do seminarium od razu po maturze?
DK. ROŚCISŁAW: Nie od razu. Cztery lata uczęszczałem do technikum, po którym pracowałem w zawodzie. Z zawodu jestem elektrykiem. Dzięki byciu animatorem grup młodzieżowych i różańcowych oraz służeniu przy ołtarzu, mocno poznałem życie Kościoła. W rozeznawaniu powołania ważną rolę odegrał proboszcz mojej parafii. Często namawiał mnie na wybór kapłaństwa, ale ostateczny głos oddałem oczywiście Panu Bogu. W wieku dwudziestu trzech lat zdecydowałem się wypełniać Bożą wolę. Poszedłem do seminarium.

 Iza: Jak wygląda formacja w seminarium na Ukrainie?
 
DK. ROŚCISŁAW: W naszym seminarium w Gródku formacja kapłańska twa dziewięć lat. Same studia zajmują jednak tylko sześć lat. Różnica polega na tym, że mamy rok zerowy, przypominający postulat w zakonach. Po szóstym roku kleryk odbywa roczną praktykę na Ukrainie. Moja praktyka odbywała się w mieście Winnica. Zajmowałem się tam młodzieżą, ministrantami i prowadzeniem katechez dla osób w różnym wieku. Do seminarium wraca się na ósmy rok formacji. Ten rok to czas pisania pracy magisterskiej. Pod koniec jesieni dostaje się święcenia diakonatu i wtedy kleryk kontynuuje studia w seminarium na Ukrainie. W dziewiątym roku jedziemy na roczną praktykę do Polski.

Iza: Dlaczego do Polski? Skąd właściwie pomysł na wysyłanie diakonów za granicę?
 
DK. ROŚCISŁAW: Przede wszystkim dlatego, żeby poznać katolickość Kościoła. Poszerzyć swoje horyzonty i swoje rozumienie wiary. Zobaczyć jak to jest poza Ukrainą i przenieść nowe spojrzenie oraz doświadczenie na grunt parafii w moim kraju.

# ks. diakon podczas zwiedzania Poznania
Iza: Kościół katolicki na Ukrainie kojarzy mi się z małymi parafiami, które jednak wydają się być bardziej zjednoczone. Czy tak jest w rzeczywistości?

DK. ROŚCISŁAW: Ukraina jest wielowyznaniowa i wyznawców Kościoła rzymskokatolickiego jest mniej niż prawosławnych czy grekokatolików. Gdybym chciał przywołać dane liczbowe, określiłbym to tak: na 46 milionów mieszkańców, tylko milion należy do Kościoła rzymskokatolickiego. Większość z nich znajduje się w zachodnio-centralnej części kraju. Parafie na Ukrainie są rzeczywiście małe. Jeśli jest tam 300 osób, to możemy już mówić o dużej parafii. Zdarzają się jednak wspólnoty liczące kilka tysięcy wyznawców. Tak było w mojej rodzinnej parafii. Swoją drogą, jest to największa parafia w Ukrainie. Liczy 8 tysięcy osób. Ale tak, to prawda, ze względu na małą ilość wiernych, kapłan łatwiej poznaje ludzi i dlatego jest większe zjednoczenie. Duszpasterstwo na Ukrainie jest dość specyficzne, ponieważ panuje rozdział państwa od Kościoła. Dlatego między innymi nie mamy katechizacji w szkole. Nie ma też kapelanów w szpitalach.

Iza: A co Ksiądz myśli o Polsce i polskich katolikach? 
DK. ROŚCISŁAW: Polska kojarzyła mi się z dużą ilością kościołów wypełnionych ludźmi, Matką Boską Częstochowską oraz żywą wiarą. Kiedy tu jechałem, nie byłem pewien czy w tramwajach i sklepach nie praktykuje się może powitania „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!”.
Kiedyś kupowałem leki w aptece i pani zaproponowała mi tańsze. Z wdzięczności powiedziałem „Bóg zapłać!”, ponieważ jest we mnie zakorzenione myślenie, że jeśli Polak, to zawsze katolik.  Polska jest przeze mnie postrzegana jako normalny, europejski kraj. Ukraina mentalnie i politycznie nie należy do Europy, raczej tylko do tego dążymy. Poznań przypomina mi nawet miasta niemieckie. Czyste drogi, dobra widoczność, nowy transport, przestrzeganie reguł drogowych, lepsze warunki materialne. Zaskoczyło mnie to pozytywnie i negatywnie. Negatywnie dlatego, że zobaczyłem jak w złej sytuacji znajduje się Ukraina.

Iza: Czyli Poznań jest ciekawym miastem?

DK. ROŚCISŁAW: Tak, Poznań bardzo mi się podoba! Jestem zafascynowany architekturą, jego mieszanką. Stare, przedwojenne budynki obok nowoczesnych, wielkich centrów handlowych tworzą wspaniały  kontrast. Lubię to, że prawie wszędzie można zobaczyć wieżę kościoła, to bardzo budujące. Szczególnie upodobałem sobie tereny rekreacyjne, takie jak jezioro nad Rusałką i Maltą, parki i wszystkie miejsce przeznaczone do bliższego kontaktu z przyrodą. To doskonała odskocznia od wielkomiejskiego życia. Zobaczyłem tutaj również otwartość na człowieka. Wszystko tworzone jest z myślą o ludziach. Jako obcokrajowiec, nie mam na przykład problemów w korzystaniu z komunikacji miejskiej, ponieważ jest ona czytelna i zrozumiała.  Ludzie także są otwarci. Doświadczam tego na ulicach, w sklepach, ale też przede wszystkim na parafii.

Iza: Wychodzi na to, że Polacy są mili, życzliwi, otwarci, przyjaźni…

DK. ROŚCISŁAW: Dla mnie tak! Ja nie spotkałem złego zachowania w swoim kierunku, nawet kiedy pokazywałem, że jestem obcokrajowcem, zyskiwałem więcej pomocy. Pamiętam jak kupowałem śrubokręt i nie potrafiłem nazwać tego przedmiotu. Pani powiedziała „to mów po rosyjsku!” i dogadaliśmy się. Tak mi pomogła.

Iza: Zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Jak przeżywa je Ukraina?

DK. ROŚCISŁAW: Na Ukrainie większy akcent kładzie się niestety na świętowanie Nowego Roku. To pozostałości po systemie komunistycznym. Jeśli jednak chcemy zgłębić temat świąt, to Boże Narodzenie na Ukrainie większość mieszkańców obchodzi 7 stycznia. Wynika to oczywiście z tego, że większość to prawosławni.  Boże Narodzenie jest bogate w różne obrzędy i zwyczaje. Wiele z nich przypomina tradycję polską. Przestrzeganie zewnętrznej formy kojarzone jest z wyrazem prawdziwej religijności. Mam tu na myśli tradycję dwunastu potraw, strojenia choinek, spotykania się całej rodziny u dziadków. Brakuje niestety modlitwy i przebaczenia. Nie ma akcentu duchowego, to znaczy brakuje udziału w nabożeństwach i Mszach świętych. Wszystko co do tej pory powiedziałem, dotyczy raczej prawosławnych. Katolicy dwóch obrządków świętują to duchowo. Po kolacji wigilijnej cała rodzina idzie do kościoła. W kościołach śpiewa się dużo kolęd. Nasz biskup bardzo je lubi. Jeździ po parafiach z taką kolędową wizytacją. Warto dodać, że w Kościele rzymsko-katolickim Boże Narodzenie świętujemy oczywiście 25 grudnia.

Iza: Przypuszczam, że na Ukrainie Boże Narodzenie też jest skomercjalizowane?

DK. ROŚCISŁAW: Tak, bardzo. Państwu nie chodzi o to, aby ludziom przybliżyć święto Bożego Narodzenia i rozwinąć duchowość. Chodzi o zarobek. Wielu ludzi nawet może nie mieć wyobrażenia, że to różni się od Prawdy. Zdarza się, że chodząc po kolędzie, mówimy: „Jezus Chrystus się  narodził”. Ludzie odpowiadają „Prawdziwie powstał”.

Iza: Jak czuje się Ksiądz w parafii św. Jana Kantego?

DK. ROŚCISŁAW: Czuję się dobrze, głównie ze względu na wspólnotę kapłańską. Parafianie są otwarci i pomocni. Przy tematach sytuacji na Ukrainie wykazują zainteresowanie i życzliwość. Cieszy mnie współpraca z młodzieżą i innymi wspólnotami. Ciekawa wydaje mi się historia tej parafii, a szczególnie toczący się proces beatyfikacyjny. Mam nadzieję, że praca na tym terenie zrodzi wiele owoców. Wierzę, że przyniesie jeszcze dużo radości, satysfakcji i przeżyć związanych z Panem Bogiem.

 Iza: Amen! Dzięki za rozmowę.

PRZECZYTAJ TAKŻE:
- Pielgrzymki do Santiago de Compostela- wywiad z ks. Arkiem 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli chcesz zostawić komentarz, a nie posiadasz konta Google, WordPress, LiveJournal itp. wybierz w polu podpisu:
"Komentarz jako NAZWA/ADRES URL",
a później wpisz swoje imię, przezwisko, nazwisko(...)

Nie pozostawaj anonimowy!

Z góry dzięki :-)